"Kto żyje bez szaleństwa mniej jest rozsądny niż mniema" ~Rochefoucauld

Alausi – nadal strajki

No dobra, co bede owijal… Dzisiajszy dzien sie na nas uwzial, zreszta tak samo jak przewoznicy autobusowi. Musieli sobie w jakis tajemny sposob podac nasze namiary, wyglad czy cos innego bo robia sie coraz bardziej niesamowici. Ale od poczatku. Od samego rana w Riobambie polecialem na…

Continue reading →

Riobamba i strajki na kolei

Wlasnie niedawno, po kilku nieporozumieniach dotarlismy do Riobamby. Po kilku godzinach za klawiatura wreszcie ruszylismy w strone autobusu i zaczelo sie. Ledwie wyszlismy z taksowki podlecialo do nas dwoje ludzi, facet i babka, ktorzy zaczeli sie przekrzykiwac i licytowac u kogo lepiej jechac do Riobamby. Zaczeli…

Continue reading →

Szaman Hugo i Selva, czyli dzungla

Przyjechawszy wczoraj w nocy do Puyo powiedzialem taksowkarzowi ($1 w obrebie miasta za 2 osoby), zeby nas zawiozl do hostelu polozonego najblizej agencji turystycznej Papangu-Atacapi, poniewaz wyczytalismy, ze ta agencja przekazuje najwiecej pieniedzy indianom, u ktorych sie zyje przez te kilka dni (jak sie pozniej…

Continue reading →

Pailon del Diablo na rowerach

Dzis z samego rana (niech to bedzie wersja oficjalna) wypozyczulismy rowery ($5 za sztuke) i popedalowalismy w strone Puyo, naszej nastepnej destynacji. Droga w ta strone fajna, bo mimo, ze do samego Puyo jest okolo 65km to jest to prawie caly czas z gorki. Po…

Continue reading →

Termalne zrodla pod wodospadem w Banos

W Banos, malym i bardzo turystycznym miasteczku, gdzie wszystko dziala do poznych godziny wieczorno-nocnych, postanowilismy skorzystac ze zrodel cokolwiek termalnych. Samo miasteczko lezy w poblizu wulkanu Tungurahua i niegdys z tego powodu bylo w permanentnym stanie czerwonego alarmu. Dzis zmieniono ten alarm na nizszy, pomaranczowy,…

Continue reading →

Page 6 of 10 ← First ... 4 5 6 7 8 ... Last →