"Kto żyje bez szaleństwa mniej jest rozsądny niż mniema" ~Rochefoucauld

EKWADOR – Quito nas wita!

Kostaryke zegnalismy w deszczu… Rano zjedlismy ostatnie nasze tak obfite sniadanie, pozegnalismy sie z luksusami i pojechalismy spokojnie na lotnisko do San Jose, gdzie dotarlismy po 5 godzinach. Z samolotu ostatni widok na zielona przestrzen Kostaryki… Lecimy juz teraz w kierunku Panamy, a dalej do…

Continue reading →

Wyprawa do Puntarenas – sladami Pawla Edmunda Strzeleckiego

Ostatni dzien pobytu w resorcie…. Zamiast odpoczywac w zaciszu gaju palmowego przy basenie Royal Service – jak wiekszosc gosci od tygodnia okupujacych hotelowe lezaki – i poruszajac sie jedynie na trasie: lezak – basen- bar z drinkami – basen – lezak (albo tez w ogole sie…

Continue reading →

Z wiatrem we wlosach wokol pobliskich wysp…

Przy sniadaniu w restauracji Mitra Norbi jedynie mi towarzyszyl zadowalajac sie konsumpcja skromnym tostem z maslem. Czas do poludnia przespal (nawet jego ulubiona dyscypline – strzelanie z laseru…), po czym o 14.00 poszlismy na katamaran. Takich wiatrow jeszcze nie mielismy! Pomknelismy niczym blyskawica do oddalonych…

Continue reading →

Woda, woda, woda…Rejs statkiem na zachod slonca…

Od rana zalatwialismy transfer na lotnisko do San Jose. W recepcji poznalismy sympatyczna Kostarynke Marie Cruz, ktora byla w Polsce u swoich przyjaciol (m.in. w Warszawie, Krakowie, Zakopanem) i pokochala bardzo ten kraj i ludzi. Tak dobrze ja w Polsce przyjeto, ze i ona chcialaby zebysmy czuli…

Continue reading →

„Uwiezieni w luksusie” – rowerowa ucieczka z rajskiego resortu

Pomimo upalu lejacego sie siarczyscie z nieba postanowilismy wypozyczyc rowery i wymknac sie poza resort (zamkniety na 7 spustow) w kierunku pobliskiego Brasilito. W splywajacym zarze dojechalismy droga publiczna do Playa Flamingo, gdzie nie znalismy nic interesujacego. Czarna powulkaniczna plaza, kolejny resort i mnostwo porozrzucanych smieci. Szybko…

Continue reading →

Page 8 of 10 ← First ... 6 7 8 9 10